top_banner

Rozdział 9.

Czasy okupacji, wypędzeń i eksterminacji
(1939–1945).

str. 6

Nie może więc być żadnych wątpliwości – Biedal miał w Wójcinie swoich zaufanych ludzi, których nazwisk jednak nie utrwalono albo nie dożyli oni końca wojny, lub może woleli później nie ujawniać swojej działalności wojennej. Biedal miał też kontakty w Byczynie, gdzie pracowali mieszkańcy Wójcina, Łubnic i Dzietrzkowic z literą „P”. Niektórzy z nich wciągnięci zostali do konspiracyjnej siatki wywiadu na obszar Śląska Opolskiego. W dzisiejszym Wieluniu znajduje się ulica Józefa Biedala.

W Wójcinie nie zapomniano o tych, którzy zginęli w czasie wojny. Nad Prosną, koło mostu w Wójcinie, znajduje się postument z krzyżem, na którym umieszczono taki napis:

„ Z wdzięczności Bogu za ocalenie i powrót z Dachau oraz dla uczczenia pamięci kolegów poległych w obozie Ks. M. Wróblewskiego, G. Kostrzewy, J. Konieczki, St. Struzika, K. Kika, P. Sikory, B. Brząkały. Krzyż ufundował Józef Dulas 29.04.1940/45 r.”

Krzyż nad Prosną

6. Krzyż J. Dulasa nad Prosną (w.pl: Galeria / Wójcin)

Zapisane tam daty informują o dacie wywózki i o wyzwoleniu z obozu koncentracyjnego w Dachau – fundatora tego postumentu, którym był znany już nam przedwojenny wójt gminy Dzietrzkowice, z siedzibą w Łubnicach. On był jedynym z tego grona, który ocalał. Obok niego na postumencie znajdujemy nazwisko ks. M. Wróblewskiego, proboszcza parafii, St. Struzika, nauczyciela szkoły w Wójcinie, urzędnika P. Sikory – oraz jeszcze nazwiska trzech osób zapewne znanych we wsi ze swej aktywności społeczno–politycznej. K. Wilczyński jako ciekawostkę podaje „proroczy sen”, jaki miał przytrafić się Dulasowi w noc poprzedzającą aresztowanie i który wyjaśnia nam pobudki, jakie kierowały fundatorem przy sytuowaniu wspomnianego postumentu właśnie w tym, a nie innym miejscu. Dulas śnił, że w towarzystwie księdza i innych wymienionych wyżej osób, przebywał nad Prosną w okolicy młyna. Tam wszyscy wsiedli do łódki i popłynęli prądem w dół rzeki. Nagle zerwała się fala i łódka zaczęła się najpierw huśtać, a potem koło mostu rozpadła się na drobne części i tylko on zdołał się uchwycić jakiejś deski i ocalić życie. Ledwie zdążył żonie opowiedzieć ten koszmar senny – a rozległo się walenie kolbami w drzwi wejściowe i pojawili się SS–mani. Jakież było jego zdziwienie, gdy doprowadzony do ciężarówki – rozpoznał w mroku twarze osób, które jeszcze niedawno śniły mu się w nocy. Tak oto sen częściowo i dość szybko się sprawdził.

Aresztowanych odstawiono do obozu koncentracyjnego w Dachau, który należał do pierwszych obozów III Rzeszy i utworzony został jeszcze w 1933 roku.  Początkowo służył wyniszczaniu opozycji antyhitlerowskiej w Niemczech oraz odizolowaniu ludzi uznanych za groźnych lub „nieprzydatnych”. W tym samym roku utworzono kolejne obozy, a potem jeszcze inne. Obozy koncentracyjne podporządkowano SS, a obóz w Dachau był obozem wzorcowym. Tutaj szkolono komendantów i członków kierownictwa innych obozów. W czasie wojny na terenach podbitych, zwłaszcza w okupowanej Polsce, zaczęto tworzyć specjalne obozy jako miejsca przetrzymywania inteligencji krajów podbitych, kleru, osób związanych z ruchem oporu i podziemiem, ofiar łapanek ulicznych oraz jeńców wojennych. Kiedy Dulasa wieziono do Dachau – obozów koncentracyjnych na terenach polskich jeszcze nie było. W Dachau istniała ściana, pod którą rozstrzeliwano więźniów oraz tzw. bunkier służący jako miejsce krwawych przesłuchań i kaźni. W tzw. baraku szpitalnym funkcjonowało laboratorium do eksperymentów pseudomedycznych, kostnica i prosektorium, było też krematorium, ale korzystano z niego tylko sporadycznie. Na bramie wejściowej znajdował się słynny napis, który później powielono w Auschwitz:

Arbeit macht frei (praca czyni wolnym).

Szyderczą ironię tego hasła, sugerującego możliwość wydostania się z obozu dzięki rzetelnej i ofiarnej pracy, więźniowie codziennie oglądali, wychodząc do pracy w komandach i wracając wieczorem do obozu. Gdy potem w 1945 roku zbliżali się Amerykanie i Anglicy – próbowano ewakuować więźniów w różne strony. Marsze ewakuacyjne, tzw. Marsze Śmierci, niosły ze sobą wysoką śmiertelność wymęczonych więźniów. Oto w jakim obozie znaleźli się mieszkańcy Wójcina. Pierwszy zmarł ks. Wróblewski, który chorował na astmę. Z czasem zaczęły dochodzić do Dulasa informacje o śmierci dalszych towarzyszy niedoli. Wtedy zaczął myśleć, że może też pozostała część snu się sprawdzi, tzn. że on ocaleje. Podjął wtedy dwa postanowienia: pierwsze, że w każdy piątek miesiąca pójdzie do spowiedzi i do komunii świętej, drugie – że postawi postument z osadzonym na nim krzyżu, obok mostu na Prośnie, na wysokości tego miejsca, gdzie we śnie rozpadła się łódka.
Być może uratowało go to, że w Dachau został skierowany do komanda, które pracowało w miejscowej fabryce porcelany, a nie na dworze tak jak inni, narażani ciągle na niszczące oddziaływanie kaprysów pogody zimą i latem. Obóz został wyzwolony przez Amerykanów 29 kwietnia 1945 roku o godzinie 17.00, a o godzinie 21.00 strażnicy mieli wymordować granatami zamkniętych w barakach wszystkich więźniów, zgodnie z rozkazem Himmlera. Żołnierze, gdy zobaczyli na bocznicy pociąg z 2600 ciałami, a w okolicach krematorium około 3000 zabitych – nie wytrzymali i rozstrzelali wszystkich złapanych strażników SS.  Dulas, który normalnie ważył stale około 80 kg – w chwili wyzwolenia ważył zaledwie 48 kg.  K. Wilczyński znalazł w książce T. Musioła „Dachau 1939–1945” fragment opisujący, że w obozie mistrzami w rozpowszechnianiu proroctw rymowanych, opowiadanych zawile i pełnych symboli, był Józef Dulas z Wójcina i Wojciech Felisiak z Częstochowy. Zapowiadali oni rychły koniec wojny, co bardzo podnosiło innych na duchu (Wil 156).

W czasie okupacji nasilonej likwidacji podlegali Żydzi, Cyganie i księża katoliccy. Kościół katolicki został prawie zniszczony na terenie Kraju Warty, zamknięto wszystkie instytucje kościelne, wszelkie klasztory, seminaria duchowne. Zamknięto 1300 kościołów, a niektóre burzono. W dniu 6 października 1941 roku Niemcy aresztowali 55 kapłanów powiatu wieluńskiego – a 37 spośród nich zamordowali w obozie koncentracyjnym Dachau. Byli to m.in.:
Roman Drojewski z Dzietrzkowic, Stefan Jarzębiński ze Żdżar, Ignacy Tochowicz z Bolesławca, Michał Wróblewski z Wójcina, Walenty Kott z Wieruszowa, Kazimierz Hamerling ze Skomlina. Do tego należy dodać ks. Bogusława Stradowskiego z Czastar, którego zamordował na plebanii miejscowy żandarm. Księdzu Julianowi Kowalskiemu z Łubnic udało się zbiec z samochodu transportującego aresztowanych do Wielunia. Jako duszpasterzy na cały powiat okupanci zostawili tylko dwóch księży: Józefa Pruchnickiego z parafii Mokrsko i Józefa Kubicę, wikariusza w Cieszęcinie (JMŁ 138).

J. Maślanka wymienił październik 1941 roku jako datę wywiezienia księży do Dachau, co pozostawałoby w sprzeczności z pierwszą datą roczną na postumencie Dulasa (1940) i z zapisem w drugiej książce tego autora, że Dulasa wywieziono do Dachau w kwietniu 1940 (JMD 80). Tak więc opis snu Dulasa utrwalony przez K. Wilczyńskiego, w którym Dulas razem z ks. Wróblewskim wywiezieni zostali do Dachau – nie zgadzałby się z datami zawartymi w innych książkach. A J. Dela napisał nawet, że księdza Wróblewskiego wywieziono do Oświęcimia, a nie do Dachau (Del 49). Te niezgodności należałoby jakoś wyjaśnić.

Tablica na murach kościoła

7. Tablica przy kościele (w.pl: Galeria / Kościół Parafialny)

Druga tablica pamiątkowa, zatytułowana „Polegli za Ojczyznę w latach wojny 1939–945”, znajduje się w Wójcinie przy kościele. Zapisano na niej następujące nazwiska:
ks. M. Wróblewski, Wł. Adamski, B. Brząkała, J. Cichosz, Wł. Cyga, A. Dulas, K. Kik, J. Koniecka, G. Kostrzewa, B. Lodowski, L. Pietraszewski, P. Sikora, L. Stępień, St. Strózik, J. Świątek, St. Wilczyński. Podpisano: Tablicę ufundowali mieszkańcy wsi Wójcin i Andrzejów 11.XI.1996.

Nie wszystkie ofiary wojny zostały jednak zapamiętane. W pierwszych godzinach wojny żołnierze niemieccy zamordowali Mariannę Dziubę i Józefa Sobczyka z Wójcina (JMW 145). Nie wiadomo co stało się z Bronisławem Mączką zwanym „Filary”, klarnecistą z orkiestry wójcińskiej, który w pełnym umundurowaniu, tuż przed wybuchem wojny, pokazał się jeszcze w Wójcinie i K. Wilczyński napisał:
„Od tego wieczora nikt go więcej we wsi nie zobaczył”.
Podobno Mączka odbywał tuż przed wojną jakieś ćwiczenia „pospolitego ruszenia”, w których mogli uczestniczyć mężczyźni w wieku 40–60 lat, a więc ponad limit wieku rezerwistów wojskowych wynoszący 40 lat. Podobnie jak ochotnicze bataliony Obrony Narodowej – „pospolite ruszenie – miało na celu obronę terytorialną w razie wojny. Możliwe, że K. Wilczyński pomylił „pospolite ruszenie” z batalionami Obrony Narodowej (ON), do których wybierano mężczyzn mających za sobą odbytą służbę wojskową i nie mniej jak 21 lat, ponieważ napisał, że Filary przybył do jego domu: „po pożegnaniu się z ojcami i rodzeństwem”, a więc mógł mieć mniej lat niż żołnierze z „pospolitego ruszenia”. Wieluńskie bataliony ON miały nazwy: Wieluń I oraz Wieluń II.

W pierwszym dniu wojny pod Krajanką zginęło sześciu żołnierzy ON, których pochowano na cmentarzu w Czastarach, a jednego z nich nie zidentyfikowano i spoczywa on tam pod napisem „nieznany żołnierz”. W Dzietrzkowicach, gdzie miał kwaterować „Filary” w ramach ćwiczeń „pospolitego ruszenia”, na cmentarzu znajduje się Pomnik i Grób Nieznanego Żołnierza. W powiecie wieluńskim w pierwszych dniach września zginęło 199 żołnierzy, z czego 50 – to „nieznani żołnierze” i każdy z nich może być potencjalnym Bronisławem Mączką.

 

Copyright © by Andrzej Głąb Wójcin 2009 - 2017.
Strona wykorzystuje pliki cockies do monitorowania i obsługi więcej